Rozmowa z Renatą Hołowienko — Nauczycielem Roku w plebiscycie Osobowość Roku 2009, nauczycielką religii i... wychowania fizycznego.
— Na pewno cieszy mnie to wyróżnienie. Wśród nagród od dyrektora, starosty, jakie otrzymywałam, ta tym bardziej jest wyjątkowa, gdyż przyznają ją mieszkańcy Lidzbarka Warmińskiego. Cieszę się, że ktoś docenił moją pracę, że zauważono mnie. Ze swej strony staram się najlepiej jak potrafię angażować w swoją pracę i wkładać w nią dużo serca.
— Czy to, że została pani nauczycielem religii to był przypadek, czy zamierzona decyzja?
— Po ukończeniu liceum chciałam swoje życie związać z branżą stomatologiczną. Zdałam egzaminy na technika dentystycznego do Gdańska, lecz nie zostałam przyjęta. Aby nie marnować roku, postanowiłam pójść na teologię do Olsztyna. Zawsze byłam osobą religijną, a ponadto na studia teologiczne szło w tamtym czasie wielu moich kolegów i koleżanek. Polubiłam te studia i zostałam aż do obrony pracy magisterskiej.
— Trudno jest uczyć religii?
— Wydaje mi się, że to zależy od podejścia katechety. Ogólnie powiem, że młodzież lubi uczęszczać na religię. Niewielu jest takich, którzy nie chodzą. Staram się wspólnie z młodzieżą uczestniczyć w życiu Kościoła — przygotowujemy różne nabożeństwa, chodzimy na rekolekcje. Poza tym motywuję młodzież, aby brała udział w konkursach, Dniach Papieskich i różnego rodzaju przedstawieniach.
— Religia obecnie wlicza się do średniej. Pani jest z tego faktu zadowolona?
— Dla mnie to bez różnicy. Uczyłam również wtedy, gdy się nie wliczała, ale dla młodzieży fakt wliczania religii do średniej jest bardzo motywujący. Traktują wtedy sprawę poważniej.
— Nie chciała jednak pani po maturze zostać nauczycielką.
— W dzieciństwie bawiłam się w nauczycielkę. Miałam tablicę, dzienniki. W podstawówce uczyłam słabsze koleżanki, można więc powiedzieć, że to powołanie gdzieś we mnie drzemało. Jednak po ukończeniu szkoły średniej nie myślałam o pracy nauczycielskiej, chciałam robić coś konkretnego.
— Co trzeba robić, by zostać wybranym na Nauczyciela Roku? Zdradzi pani swój sekret?
— Naprawdę nie wiem. Trzeba na pewno lubić młodych ludzi. Ja lubię młodzież, a ona mnie. Czasem trzeba znaleźć z nią kompromis. Staram się ich nie obrażać. Próbuję zrozumieć, że mają ważniejsze przedmioty; religii przecież nie ma na maturze. I za dużo nie wymagać, bo oni się potem zniechęcają.
— Co daje pani największą satysfakcję w pracy z młodzieżą?
— Cieszę się że uczniowie chętnie uczestniczą w lekcjach. Szanują moją osobę i zdradzają oznaki sympatii. Niektórzy darzą mnie wielkim zaufaniem, przychodzą aby podzielić się swoimi problemami. Staram się objąć tych uczniów opieką. Miło jest, że uczniowie angażują się w różnego rodzaju akcje charytatywne.
— Uczy też pani wychowania fizycznego. A skąd to się wzięło?
— Zawsze byłam dobra w sporcie. Ukończyłam w tym zakresie studia podyplomowe na OSW w Olsztynie. Myślę też, że dwuprzedmiotowość u nauczyciela jest dziś konieczna. Wprowadzam na lekcje WF-u elementy tańca. Co roku przygotowuję młodzież do poloneza, układam całą choreografię.
— Chyba bardzo lubi pani taniec.
— W dzieciństwie chodziłam na zajęcia taneczne i tak to gdzieś zostało.
— Ma pani jeszcze jakieś dodatkowe obowiązki w szkole?
— Prowadzę kronikę szkolną, pomagają mi w tym uczniowie. W bieżącym roku nasza szkoła nawiązała współpracę z Chrześcijańską Służbą Charytatywną ADRA Polska. Jestem odpowiedzialna za wybór wolontariuszy spośród uczniów. Pomagają oni w zbiórce żywności, która odbywa się w sklepach na terenie naszego miasta. Jestem też członkiem Zespołu ds. promocji i rozwoju szkoły. Zajmuję się m.in. organizacją dni otwartych, udziałem w targach edukacyjnych.
— Widać u pani ogromny zapał.
— Wykonuję ten zawód już jedenaście lat. Lubię pracę z młodzieżą, odnalazłam się w tym.
— To dość osobliwe, że katechetka zostaje Nauczycielem Roku.
— Praca katechetki nie ogranicza się tylko do lekcji religii w szkole. Moja osobowość powoduje, że mam coraz nowsze pomysły, zjednałam sobie wiele koleżanek i kolegów, którzy ze mną współpracują, nawzajem sobie pomagamy i wspólnie organizujemy wiele ciekawych przedsięwzięć. To wyróżnienie to także nasz wspólny sukces.
Wojciech Karolonek



